Jak właściwie używać łańcuchów i kolców?

Zdarzają się sytuacje i warunki, w których nawet najlepsze opony zimowe nie wystarczą. W arsenale kierowców są jeszcze dwa sposoby na zwiększenie przyczepności na śniegu i lodzie: łańcuchy śniegowe oraz opony z kolcami. Przypominamy, co o tych rozwiązaniach mówią przepisy w Polsce i innych krajach europejskich.

Najpierw oczywiście wiedza w pigułce. Wykonane ze stopów stali łańcuchy przeciwpoślizgowe są rozwiązaniem bardziej uniwersalnym, bo z zakładaniem i zdejmowaniem może (a właściwie musi) uporać się sam kierowca. Gdy warunki lub przepisy tego wymagają, po prostu wyciągamy je z bagażnika i zakładamy na koła. Poza tradycyjnymi łańcuchami na rynku dostępne są też wersje tekstylne – tzw. skarpety, o słabszej skuteczności i mniejszej trwałości, ale łatwiejsze w obsłudze – czy też rozwiązania zwane pająkami, które wymagają jedynie zamocowania do śrub mocujących koło specjalnej tarczy z obejmującymi oponę wysięgnikami.

Kolce są rozwiązaniem znacznie bardziej ekstremalnym. Mówiąc językiem przepisów, są to umieszczone trwale w oponie wystające na zewnątrz elementy przeciwpoślizgowe. Skoro trwale, to wybierając taki rodzaj ogumienia, kierowca praktycznie nie jest w stanie zmienić zdania w czasie podróży.

Łańcuchy tak, kolce nie

Od strony przepisów sytuacja w Polsce jest prosta. Opony kolcowane są zakazane (od 2010 roku jedynym wyjątkiem są imprezy sportowe, jak rajdy zimowe – ale zarządca drogi musi wyrazić zgodę). Korzystanie z łańcuchów jest dozwolone w przypadku występowania pokrywy śnieżnej lub lodowej na drodze, natomiast obowiązkowe w strefach wyznaczonych odpowiednimi znakami nakazu (początek strefy oznaczony znakiem C-18, odwołanie znakiem C-19).

Niedostosowanie się do znaków nakazujących jazdę z założonymi łańcuchami jest karane mandatem w wysokości 200 złotych oraz jednym punktem karnym. Z kolei korzystanie z łańcuchów w warunkach, które tego nie usprawiedliwiają, a także jazda na oponach z kolcami, wycenione są na 100 złotych. W tym drugim przypadku policja może także zatrzymać dowód rejestracyjny, podczas gdy w pierwszym wystarczy zdjąć łańcuchy.

Uwaga przed wyjazdem

W wielu europejskich krajach przepisy wyglądają podobnie, ale obierając niektóre kierunki naprawdę nie warto wyruszać w drogę bez łańcuchów w bagażniku. Skandynawia, kraje alpejskie czy Bałkany – tam łańcuchy w okresie zimowym albo trzeba mieć bezwzględnie w samochodzie, albo zakładać je na oznakowanych drogach. W tym drugim przypadku nie ma co się oszukiwać: jeśli jedziemy w góry na zimowe szaleństwo, to prędzej czy później trafimy na taki odcinek drogi.

Jeśli chodzi o kraje, które szczególnie nie słyną z zimowych atrakcji, a leżą dość blisko Polski, to o łańcuchach na wyposażeniu warto pamiętać przed wizytą w Czechach, na Słowacji, w Niemczech czy na Węgrzech. Tam również możemy natknąć się na odcinki dróg, na których znaki narzucają korzystanie z łańcuchów.

Gdzie można na kolcach?

Opony kolcowane są wykorzystywane w rajdach zimowych. W szwedzkiej rundzie WRC stosuje się specjalne długie kolce.

W ramach ciekawostki można jeszcze wspomnieć o krajach, w których korzystanie z opon kolcowanych jest dozwolone także w normalnym ruchu. Oczywiście dotyczy to dróg pokrytych śniegiem lub lodem – zresztą to ogumienie przydaje się właśnie tylko w takich warunkach. Takie bardziej liberalne zimowe przepisy obowiązują na przykład w Austrii, Francji, Szwajcarii, na Wyspach Brytyjskich, w krajach bałtyckich i rzecz jasna nordyckich.

W wielu miastach Skandynawii korzystanie z tak wyposażonych samochodów wiąże się z dodatkowymi opłatami. Z kolei w Niemczech jazda na kolcach jest zakazana, poza obszarem na południowo-wschodnim krańcu, wciśnięty w terytorium Austrii nieopodal Salzburga. Ten lokalny wyjątek ma na celu ułatwienie życia austriackim kierowcom, którzy podróżują tranzytem przez Niemcy, korzystając ze skrótu przez sąsiadujący kraj.

Sprawdzać i uważać

Najważniejsze – tak jak przed każdą podróżą samochodową za granicę – jest sprawdzenie przepisów obowiązujących w krajach, przez które zamierzamy przejeżdżać. Temat ratyfikowanej przez Polskę i znakomitą większość państw europejskich Konwencji Wiedeńskiej z 1968 roku, w myśl której wyposażenie samochodu musi być zgodne z przepisami w kraju jego zarejestrowania, będziemy jeszcze poruszać na naszym blogu, ale trzeba pamiętać o tym, że trzeba stosować się do znaków drogowych. A jeśli takowe nakazują korzystanie z łańcuchów, to żadna konwencja nas nie ochroni.

Przypominamy też, że po założeniu łańcuchów trzeba zwrócić większą uwagę na styl jazdy. Nie szarpać, unikać uślizgu kół, wreszcie nie przesadzać z prędkością. Producenci łańcuchów najczęściej zalecają maksymalnie 50 km/h. Jasne, że czasami nie da się uniknąć przejazdu po wolnym od śniegu fragmencie drogi – chociażby w tunelu – więc w takich miejscach należy dołożyć szczególnych starań, by łańcuchów nie zniszczyć. Zresztą w przyszłości poświęcimy jeszcze trochę miejsca praktycznym stronom korzystania z łańcuchów.

Opublikowane przez Katarzyna Piotrowska

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *