Koło zapasowe, którego posiadanie przez całe lata było oznaką przezorności kierowcy, coraz częściej staje się być przedmiotem niechcianym zarówno przez samych właścicieli aut, jak i przez koncerny zajmujące się produkcją samochodów. Dlaczego tak się dzieje i czym możemy obecnie zastąpić stary dobry „zapas”?

Dlaczego rezygnujemy z kół zapasowych?

Trend do rezygnacji z wożenia ze sobą, a tym samy i z używania kół zapasowych, to wypadkowa co najmniej dwóch czynników. Pierwszym z nich jest dążenie producentów samochodów do osiągnięcia jak największej pojemności bagażnika, jak najmniejszym kosztem. Ponieważ każda ingerencja w konstrukcję auta wiązałaby się ze skomplikowanymi pracami inżynierskimi, producenci aut postanowili użyć metody najprostszej z możliwych. Zamiast więc przeprojektowywać sam samochód, a przynajmniej jego bagażnik, pozbyli się zajmującego sporo miejsca koła zapasowego.

Zmiana ta przypadła do gustu również samym właścicielom aut. Niskim kosztem, bez konieczności dopłacania do nowego auta, zyskali większą przestrzeń bagażową, a dodatkowo pozbyli się problemu z wymianą opon na kole zapasowym. Wymiana taka generowała dodatkowe wydatki również przez to, że czas eksploatacji opony na kole zapasowym jest krótszy niż na dowolnym kole jezdnym i wynosi nie 10, ale co najwyżej 7 lat.

Czym można zastąpić tradycyjne koło zapasowe?

Przede wszystkim producenci opon, odpowiadając na oczekiwania koncernów motoryzacyjnych oraz samych kierowców, stworzyli samonaprawiające się opony, dla których przebicie nie stanowi większego problemu. Każda z czołowych firm oponiarskich opracowała już własną technologię produkcji takich opon, jednak obecnie są to opony na tyle drogie, iż nie każdy właściciel samochodu zdecyduje się na ich zakup.

Znacznie tańszymi rozwiązaniami są specjalne zestawy naprawcze pozwalające nam samodzielnie naprawić przebitą oponę i – w zależności od rodzaju zestawu – dojechać bezpiecznie do wulkanizatora lub korzystać z opony bez konieczności wizyty w warsztacie.

Jak w prosty sposób naprawić przebitą oponę?

Fabrycznie samochody wyposażane są zwykle w specjalne zestawy naprawcze, na które składa się środek uszczelniający wraz z kompresorem. Oprócz takiego zestawu, możemy również użyć samego środka uszczelniającego, który jednocześnie napompuje naprawiane koło. Środki takie są mniejsze i tańsze (ich cena kształtuje się średnio w okolicach 25 zł), a te najlepsze (niekoniecznie najdroższe) pozwalają nam spokojnie przejechać kilka-kilkanaście kilometrów bez ryzyka uszkodzenia felgi. Jedyną wadą takich środków jest to, że mogą one uszkodzić czujniki systemu pomiaru ciśnienia w oponach. Lepiej więc ograniczyć ich stosowanie do aut, w których system pomiaru ciśnienia oparty jest o ABS.

Prostszą, choć wymagającą pewnego wysiłku metodą, jest użycie zestawów naprawczych, w skład których wchodzą specjalne sznurki butylowe. Sznurki te wykonane są z tego samego materiału, co opony, i są w stanie dokładnie i bardzo skutecznie naprawić oponę. Co więcej, naprawiona w ten sposób opona nie wymaga już interwencji wulkanizatora. Jedynym minusem tej metody jest fakt, iż oprócz takiego zestawu, musimy przy sobie mieć również kompresor.

Opublikowane przez Daniel Holuk

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *