Burza, ulewa, grad: jak jeździć?

Lato to nie tylko piekielne upały, ale także ulewne deszcze i gwałtowne burze. Zaskoczeni przez kapryśną pogodę kierowcy nie zawsze wiedzą, jak się zachować, by bezpiecznie doczekać poprawy warunków. Podpowiadamy, co robić, gdy burza albo ulewa zastanie nas w samochodzie.

Bezpieczne schronienie

Deszcz nie tylko sprawia, że nawierzchnia robi się śliska. Przede wszystkim ogranicza widoczność. Wycieraczki mają ograniczoną sprawność, a do tego pracują tylko na przedniej (w części aut także na tylnej) szybie. Solidnie zmoczone szyby boczne utrudniają obserwację tego, co dzieje się po bokach czy w lusterkach. Przy szczególnie intensywnych opadach warto po prostu zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i przeczekać. Nie róbmy tego oczywiście na autostradzie czy drodze ekspresowej: postarajmy się dojechać do najbliższego zjazdu albo parkingu. Jeśli nie czujemy się pewnie i jedziemy ekstremalnie wolno, włączmy światła awaryjne.

Najlepsze lokalizacje na przeczekanie ulewy to rzecz jasna podziemne lub kryte parkingi, ewentualnie zadaszona stacja benzynowa. Nie zawsze jednak mamy takie luksusy w zasięgu – wówczas należy poszukać rozległego parkingu lub placu, szerokiego chodnika czy bocznej drogi. Najważniejsze, by w pobliżu nie było drzew, które w trakcie nawałnicy mogą się złamać i spaść na samochód. Niebezpieczne są także spadające gałęzie czy konary. Unikajmy także miejsc z wiatami, tablicami reklamowymi czy innymi konstrukcjami, które mogą paść ofiarą warunków i zagrozić samochodowi.

Unikać zagłębień, pamiętać o światłach

Nie powinniśmy zatrzymywać się w zagłębieniach terenu. Mogą one błyskawicznie napełnić się wodą – nie tylko padającą „na bieżąco” z nieba, ale przede wszystkim spływającą z wyżej położonych partii. Szybkie gromadzenie się wody może utrudnić bądź uniemożliwić odjazd, a powyżej pewnego poziomu deszczówka zacznie przedostawać się do wnętrza samochodu.

Pamiętajcie też, żeby nie zatrzymywać się na drodze czy nawet na poboczu, tuż przy krawędzi jezdni. Jak już wspomnieliśmy, widoczność jest w takich warunkach mocno ograniczona i takie zachowanie jest po prostu ryzykowne. Nie wspominając już o tym, że postój na drodze wymaga rozstawienia trójkąta ostrzegawczego – wyobraźcie sobie taką czynność w ulewie, przy znikomej widoczności.

Przy postoju przy drodze lub w miejscu, z którego korzystają inni użytkownicy – także piesi czy rowerzyści (współczujemy!) – trzeba pozostawić włączone światła mijania i dodatkowo włączyć światła awaryjne. Dzięki temu będziemy znacznie lepiej widoczni – nie jest też powiedziane, że inni kierowcy nie zechcą skorzystać z tego samego miejsca do postoju.

Nie wysiadać – czy to nie oczywiste?

Po zatrzymaniu samochodu w bezpiecznym miejscu należy pozostać wewnątrz – nie tylko dlatego, żeby nie zmoknąć. Nadwozie chroni nas fizycznie, a podczas burzy jest bezpiecznym miejscem i chroni przed piorunami. Działa jak klatka Faradaya: wyładowania atmosferyczne spływają po powierzchni. Pamiętajcie tylko, że nie wolno dotykać metalowych elementów wewnątrz kabiny.

Warto zostawić włączony silnik – to jeden z nielicznych przypadków, w których zdrowy rozsądek powinien zwyciężyć nad przepisami. Dzięki temu działają wszystkie urządzenia pokładowe, na czele z klimatyzacją czy dmuchawą. Pracujący silnik ułatwi też błyskawiczny odjazd w razie nagłego zagrożenia. Kwestiami finansowymi nie trzeba się przejmować: zużycie paliwa na postoju mieści się w granicach 0,5-1,0 litra na godzinę.

Ostrożna jazda

Jeśli musimy jechać dalej lub warunki poprawiły się na tyle, że można kontynuować podróż, to pamiętajmy o zachowaniu większej niż zazwyczaj ostrożności.

Burzom i ulewom często towarzyszy silny wiatr. Trzeba o tym pamiętać, gdy wyjeżdżamy spomiędzy budynków czy drzew na otwarty teren. Boczne podmuchy są też szczególnie uciążliwe na autostradach i drogach szybkiego ruchu, obudowanych – często bez większego sensu – ekranami akustycznymi.

Ogromnym zagrożeniem są też kałuże. Nigdy nie wiadomo, jak głęboka jest dziura pod taflą wody – lepiej ominąć takie miejsce lub zdecydowanie zwolnić, niż ryzykować uszkodzenie opony, felgi czy całego zawieszenia. Rozległe i głębokie kałuże to także zagrożenie dla silnika, układu zapłonowego i elektryki. Nie wolno wjeżdżać z dużą prędkością w stojącą wodę, należy zwolnić i powolutku przeturlać się przez niepewne miejsce. Hamujemy oczywiście z dużym wyprzedzeniem, próba wytracenia prędkości w głębokiej wodzie może skończyć się utratą przyczepności.

Wyposażenie awaryjne

Telefon komórkowy ma już chyba każdy, ale warto pamiętać, że do korzystania potrzebna jest naładowana bateria. Jeśli nie dysponujemy możliwością podładowania w samochodzie, to w ekstremalnych sytuacjach zwracajmy baczniejszą uwagę na wskaźnik naładowania. Można wyłączyć wszystkie funkcje, które podnoszą zużycie prądu – jak Bluetooth czy WiFi. Podkreślamy, że korzystanie z telefonu w czasie burzy jest bezpieczne.

Macie w samochodzie koc albo dużą płachtę? Może przydać się w razie gradobicia. Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście zadaszone miejsce do zaparkowania, ale jak już wspomnieliśmy, taka sposobność zdarza się rzadko. Koszty napraw blacharskich czy wymiany szyb mogą być astronomiczne, a ochrona samochodu nie wymaga szczególnego zachodu. Odpowiednio duży koc czy płachta, przyciśnięte krawędziami drzwi, pomogą zabezpieczyć nadwozie. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na przednią szybę – a posiadacze szklanego dachu właśnie na ten efektowny dodatek.

Mamy oczywiście nadzieję, że nie będziecie musieli korzystać z tych porad – ale zawsze warto wiedzieć, jak bezpiecznie poradzić sobie po załamaniu pogody.

Posted by Katarzyna Piotrowska

2 Comments

  1. Bardzo dobre porady na jazdę w burzy. Nigdy nie pomyślałbym o tym, żeby nie gasić silnika, aby w razie potrzeby szybko odjechać. Bardzo dobry blog motoryzacyjny, z którego będę częściej korzystać.

    Odpowiedz

  2. Ciekawy artykuł. Zawsze warto wiedzieć jak się zachować podczas różnych warunków atmosferycznych, które potrafią nas nieźle zaskoczyć i sparaliżować. Tak cenne rady każdy powinien wziąć sobie do serca. Ja z kolei nie pomyślałabym, że zwykła kałuża może narobić tak wielkich szkód w naszym samochodzie. Trzeba być świadomym i jeździć ostrożnie. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj odpowiedź