Polscy kierowcy mogą czuć się nieco zdezorientowani przepisami prawa dotyczącymi możliwości używania w samochodach świateł LED. Czemu bowiem w nowoczesnych autach światła te są rozwiązaniem akceptowanym, w za posiadanie ich w starszych modelach grozi 500 zł mandatu, utrata dowodu rejestracyjnego i ubezpieczenia? Wszystkiemu winna tzw. „niekompatybilność światła” i 3 główne problemy z nią związane.

Problem 1. Wiek jeżdżących po Polsce samochodów

O tym, że średnia wieku poruszających się po polskich drogach samochodów stanowi konkretny problem, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. A jest to średnia bardzo wysoka, daleka od tej, z jaką mamy do czynienia w krajach Europy Zachodniej. Bardzo wielu kierowców z czysto finansowych względów zmuszonych jest jeździć autami kilkunasto- lub nawet kilkudziesięcioletnimi, a to oznacza, że są to pojazdy wyprodukowane już w innej epoce technologicznej.

Motoryzacja rozwija się obecnie w takim tempie, że rozwiązania stosowane 10 lat temu, dziś są już przestarzałe – niedostosowane do używanych obecnie. I tak jest m. in. w przypadku oświetlenia samochodowego. 10 lat temu standardem były halogeny, a w najlepszym razie ksenony, dzisiaj są to lampy LED – mocniejsze, trwalsze i znacznie bardziej energooszczędne, jednak zupełnie niedostosowane do starszych modeli aut. A niedostosowanie to oznacza zakaz używania ich zamiennie. Za zamianę żarówek halogenowych czy ksenonowych na lampy LED grozi mandat w wysokości 500 zł, zatrzymanie dowodu rejestracyjnego, a nawet utrata ubezpieczenia.

Problem 2. Różnice technologiczne w układzie oświetlenia samochodowego

LED-y i żarówki halogenowe to dwie różne technologie, a przez to i całkiem różne konstrukcje źródeł światła. Z różnic konstrukcyjnych wynika zaś odmienność działania i warunków niezbędnych do prawidłowej eksploatacji. Żarówki halogenowe oraz ksenonowe podczas świecenia nagrzewają się w sposób naturalny „od przodu”, czyli od miejsca, z którego światło jest emitowane. Tę ich cechę uwzględniono przy konstrukcji reflektorów i całego układu oświetlenia, stąd ich chłodzenie odbywa się poprzez pęd powietrza. Zupełnie inaczej wygląda to w LED-ach.

Lampy LED nagrzewają się od tyłu, tj. od miejsca podłączenia do układu elektrycznego. Aby mogły być one odpowiednio chłodzone, konstruktorzy musieli stworzyć nowe rozwiązanie, zupełnie inne od stosowanego w halogenach czy ksenonach. Różnica w samej tylko technologii chłodzenia lamp sprawia, że stosownie LED-ów w autach oryginalnie posiadających halogeny jest zabronione. Niedostosowanie się do tego zakazu grozi nie tylko mandatem, ale i poważnymi problemami z elektryką.

Problem 3. Niepewna jakość wielu zestawów LED

Zdaniem dr. inż. Tomasza Targosińskiego z Instytutu Drogowego, nie wszystkie zestawy LED mające służyć jako zamienniki dla żarówek halogenowych czy ksenonowych, mogą być bezpiecznie stosowane. Wiele z nich – tłumaczy Targosiński – świeci zdecydowanie gorzej od żarówki. Są takie zamienniki, które mogą oślepiać innych kierowców, a przy okazji gorzej oświetlać drogę przed kierowcą, choć on może mieć subiektywne odczucie, że widzi więcej światła na drodze.

Ostatecznie też wszelkie wątpliwości na temat możliwości używania w samochodach świateł LED rozwiał Marcin Barankiewicz z Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, mówiąc – Jeżeli producent (samochodu) określił, że źródłem światła jest żarówka H7, to ta żarówka powinna być zamontowana.Zgodnie z wykładnią prawa, w tego typu przypadkach świateł LED można używać na drodze tylko jako dodatkowych zestawów do jazdy dziennej, pod warunkiem, zostały one zamontowane zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ważne jest również to, aby były to dobrej jakości zestawy od sprawdzonego i renomowanego dostawcy.

Źródło zdjęcia: osram.pl

Opublikowane przez Dominik Kakietek

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *