Aplikacja mobilna Ucando

Jest zima (choć ten sam scenariusz może zdarzyć się również latem), wstajesz rano, wsiadasz do auta, odpalasz i… nic. Jedyne, co słyszysz, to dźwięk kręcącego się rozrusznika. Silnik pozostaje martwy i zimny, niczym wigilijny karp. Co robisz? Wpadasz w panikę? Na to jeszcze przyjdzie czas. Najpierw spróbuj zastosować jeden z kilku sposobów na awaryjne uruchomienie samochodu. Który z nich sprawdzi się w Twoim przypadku?

Awaryjne uruchamianie auta z użyciem kabli rozruchowych

W zatrważającej większości przypadków niemożność uruchomienia samochodu ma swoje przyczyny w niesprawnym akumulatorze. Idealnym rozwiązaniem byłoby wówczas wypięcie akumulatora i podłączenie go do prostownika. To jednak wyklucza szybki wyjazd z domu do pracy (chyba że taksówką). Co więc pozostaje? W bagażniku właśnie na taką okoliczność powinieneś zawsze mieć dobrej jakości, dobrane odpowiednio do Twojego silnika, przewody rozruchowe. Jak należy się nimi poprawnie posługiwać?

Procedura odpalania awaryjnego samochodu z użyciem kabli rozruchowych przedstawia się następująco:

  1. Znajdujesz kogoś, kto użyczy Ci prądu ze swojego akumulatora.
  2. Upewniasz się, że oba akumulatory mają to samo napięcie (ta metoda może być stosowana WYŁĄCZNIE w przypadku identycznego napięcia na obu bateriach).
  3. Podpinasz akumulator z samochodu dawcy, do akumulatora w Twoim aucie.
  4. Użyczający Ci prądu kierowca zapala silnik w swoim aucie, a następnie Ty uruchamiasz silnik u siebie.

Jeśli rozruch silnika nie nastąpi w ciągu kilkunastu sekund, powinieneś zaniechać dalszych prób i poszukać pomocy profesjonalistów.

Awaryjne uruchamianie samochodu starterem/powerbankiem

Jeśli pomysł z kablami rozruchowymi z jakiegoś powodu nie wchodzi w rachubę – mieszkasz na odludziu lub po prostu masz wrednych sąsiadów – już zawczasu powinieneś zaopatrzyć się w urządzenie nazywane powszechnie starterem lub jump starterem. Jest to urządzenie rozruchowe przybierające różne postacie, od sporych skrzynek po niewielkie powerbanki. Taki właśnie powerbank możesz wozić ze sobą wszędzie, choćby w schowku, i używać w sytuacjach awaryjnych. W jaki sposób? Tu procedura jest jeszcze prostsza niż w przypadku przewodów rozruchowych. Wystarczy tylko:

  • podnieść maskę auta,
  • podpiąć starter do akumulatora zgodnie z instrukcją,
  • włączyć urządzenie (jeśli wymaga włączenia),
  • odpalić samochód.

I gotowe. Naprawdę mocne startery są w stanie uruchomić praktycznie dowolny silnik, bez względu na jego zapotrzebowanie na moc rozruchową.

Awaryjne uruchamianie samochodu na popych

Kiedyś z tej metody korzystali praktycznie wszyscy. W czasach, kiedy na polskich drogach królowały małe fiaty i inne lekkie samochody z rozrządem napędzanym łańcuchem, awaryjne uruchamianie samochodu poprzez wymuszenie zapłonu było na porządku dziennym. Czy tak samo możesz postąpić również dzisiaj?

Możesz, o ile jeździsz samochodem z poprzedniej epoki. Dla aut co najmniej kilkunastoletnich metoda „na pych” jest raczej niegroźna. Raczej, bo nie można mieć co do tego nigdy 100% pewności. Z nowoczesnymi modelami sprawa wygląda zupełnie inaczej. Naszpikowane elektroniką, ciężkie, niemal bez wyjątku z paskiem rozrządu i kolizyjną jednostką napędową, współczesne samochody nie nadają się do odpalania awaryjnego w ten sposób. Nawet w ostateczności.

Zniżka na części samochodowe

Opublikowane przez Dominik Kakietek

2 Komentarze

  1. Szkoda, że wcześniej nie trafiłem na ten artykuł uniknąłbym wtedy sporego wydatku. Przyznam szczerze nie znam się na samochodach dlatego wole zaufać specjalistom. Ostatnio miałem taki przypadek, że nie mogłem odpalić mojej BMki (benzyna + gaz) prawdopodobnie rozładowany akumulator. Zatrzymał się kierowa tira chcąc mi pomóc, zaufałem gościowi gdyż myślałem, że się zna na samochodach. Zasugerował, że odpalimy po kablach niestety doprowadziło to do spalenia w moim samochodzie całej płytki serownika. Dlatego właśnie tak ważne jest aby akumulatory miały to samo napięcie. Człowiek całe życie uczy się na błędach.

    Odpowiedz

  2. Wszystko w jednym miejscu dokładnie wyjaśnione! Dziękuję! To może śmieszne ale nie wiem kompletnie nic o autach, a prawojazdy posiadam od 10 lat. Dziś rano niestety sytuacja z artykułu przydarzyła się mi. Na szczęście Pan użyczający mi kabli wiedział co robić, nie wiem co bym bez niego zrobiła. Teraz wiem, ze muszę nadrobić wiedzę… i kupić kable 😅

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *