Koniec zimy to nie tylko czas wymiany opon na letnie. Trudna nie tylko dla właścicieli aura zimowa z pewnością wpływa również na stan całego podwozia i felg. Dlatego wraz z pojawieniem się pierwszych wiosennych oznak, warto zrobić przegląd tych ważnych elementów, ponieważ mogły ucierpieć wskutek mrozów i wilgoci, ale przede wszystkim od soli drogowej, piasku oraz nierówności i dziur w nawierzchni, których zimą nie widać było za dobrze.

Dobre opony są jak wygodne buty…

…dobrze dobrane – prowadzą nas wszędzie tam, gdzie chcemy, czyniąc trasę przyjemną i bezpieczną. Nasz klimat wymusza dostosowanie ogumienia do aktualnych warunków atmosferycznych, co wiąże z dodatkowym czasem oraz podnosi koszty eksploatacji samochodu. Wymiana opon na zimowe nie jest kwestionowana, a na jej konieczność wskazują widoki samochodów tańczących na śniegu podczas niespodziewanych pierwszych opadów. Wymiana zimówek dla wielu kierowców wydaje się mniejszą koniecznością i często czekają z tym znacznie dłużej.

Zimówki nie są oponami do jazdy wiosną

Opony zimowe przeznaczone są do jazdy w temperaturze w okolicach i poniżej zera stopni. Są one wykonane z innej mieszanki gum, przez co w wysokich temperaturach szybciej się nagrzewają i znacznie mocniej zużywają, Oczywiście ich przyczepność również znacznie się zmniejsza. Za graniczną temperaturę dla opon zimowych i letnich przyjmuje się temperaturę 7°C – temperatury oscylujące wokół tych wartości to znak, że należy jak najszybciej zdjąć zimówki.

Samodzielna wymiana opon – o czym pamiętać

Bardzo ważne – a często bagatelizowane – jest odpowiednie zakończenie samodzielnej wymiany. Najważniejsze jest dokładne sprawdzenie stanu obu wymienianych kompletów ! Opony zimowe należy oczyścić i ususzyć, sprawdzić pod kątem zużycia i usterek, a następnie schować w miejscu chłodnym i suchym.
Opony letnie, leżakujące wiele miesięcy w piwnicy czy garażu również wymagają dokładnego obejrzenia poda kątem zmian, pęknięć lub bąbli. Po założeniu kompletu należy udać się na najbliższą stację z kompresorem i należycie dopompować powietrze. Po tej czynności teoretycznie można jeździć, ale…

w początkowym okresie po wymianie należy uważnie obserwować i słuchać

Zarówno uchodzące powietrze jak i podejrzane stukoty powinny nas skierować do wulkanizatora który sprawdzi, czy opona jest cała oraz dokona wyważenia kół. Wbrew pozorom, to nie tylko kwestia bezpieczeństwa jazdy. Równie istotne jest nierównomierne zużywanie się opon na nie wyważonych kołach, co znacznie skraca ich żywotność.

Najszybciej u wulkanizatora

Zmiany opon można dokonywać samodzielnie jeśli wymieniamy całe koła wraz z felgami, jednak nie każdy ma taką możliwość. W przypadku zmiany opon nie obejdzie się bez wizyty w zakładzie, gdzie w zamian zostaniemy jednak kompleksowo obsłużeni. Czynności sprawdzenia stanu gum i wyważenia kół po założeniu opon są standardem i klient nie musi już o tym pamiętać.

Całosezonowe opony również wymagają kontroli

Nawet jeśli mamy ten komfort i nie wymieniamy opon – po zimie należy zadbać o nie dokładnie tak samo, jakbyśmy właśnie dokonali ich wymiany. Teki zabieg nie tylko podniesie bezpieczeństwo ale pozwoli wydłużyć żywotność eksploatowanego na okrągło kompletu.

Zniżka na części samochodowe

Opublikowane przez Daniel Holuk

2 Komentarze

  1. Najważniejsze by w odpowiednim czasie wymienić opony i nie przeciągać terminu, ani nie czekać do ostatniego momentu. Wielu kierowców bagatelizuje pierwsze oznaki zimy i jeżdżąc na oponach letnich stwarza duże zagrożenie na drodze dla siebie i innych użytkowników dróg. Ja zawsze wymieniam opony w domu, a potem udaję sie do warsztatu na ustawienie geometrii kół bo chcę aby moje opony służyły mi jak najdłużej

    Odpowiedz

  2. Marko Polo 21/10/2019 o 11:28

    Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by wymieniać opony samemu, warto udać się do specjalistów – wymiana kosztuje zaledwie kilkadziesiąt złotych, a dzięki temu mamy pewność, że geometria jest ustawiona tak, jak być powinno i nic nie odpadnie. Na samych zimówkach nie ma co oszczędzać – lepiej dopłacić niewielką kwotę i wziąć coś ze średniej półki, niż pchać się w najtańszego „Chińczyka”.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *