Turbina to już nie luksus czy ekstrawagancja motoryzacyjna, lecz powszechnie wykorzystywane dziś urządzenie do zwiększenia sprawności i mocy jednostek napędowych. Jednak turbosprężarka, jak większość urządzeń mechanicznych, może się zużyć i na pewno to zrobi, z tym że tylko od Ciebie zależy, jak szybko to się stanie. Jak więc zadbać o turbinę, aby posłużyła Ci dłużej niż sąsiadowi?

Teoria a rzeczywistość

Inżynierowie i producenci optymistycznie teoretyzują, że turbosprężarka powinna bezproblemowo funkcjonować co najmniej przez cały okres eksploatacji jednostki napędowej. Pewnie w idealnym świecie by tak było, jednak w praktyce przeciętna turbina wytrzymuje co najwyżej od 30 do 50 tys. km przebiegu. Po prostu, owi optymiści nie wzięli pod uwagę jednej rzeczy – czynnika ludzkiego, który jest w tym przypadku najsłabszym ogniwem.

Nie smarujesz, nie jedziesz!

Aby cieszyć się przez długie lata z korzyści, jakie niesie ze sobą turbosprężarka, należy o nią odpowiednio i systematycznie dbać. Bardzo ważne w tym przypadku jest odpowiednie jej smarowanie, a więc musi być wykonywana regularna i terminowa wymiana oleju, a także dbanie o jego odpowiedni poziom w całym układzie. Olej silnikowy odpowiada za właściwe smarowanie i chłodzenie elementów metalowych turbiny, zapobiegając tym samym zbyt dużemu obciążeniu pracujących w niej łożysk. Ważny jest również odpowiedni dobór oleju, który spełnia wszystkie parametry wyznaczone przez producenta samochodu. Dobrym wyborem w tym przypadku są oleje syntetyczne, które zapewniają bardzo dobrą odporność na utlenianie w wysokich temperaturach, a także zabezpieczają turbinę przed gromadzeniem się osadów na najważniejszych jej elementach.

Śpiesz się powoli

Aby właściwie dbać o turbosprężarkę, trzeba koniecznie pamiętać o odpowiednim starcie po uruchomieniu silnika. Pierwsze kilometry warto przejechać, aby dać czas środkowi smarnemu na rozgrzanie się i możliwość dotarcia do wszystkich ważnych elementów zarówno silnika, jak i turbiny. Optymalna temperatura oleju zapewni właściwe jej smarowanie oraz wydajne odprowadzenie ciepła. W początkowej fazie rozruchu jednostki napędowej łożyska wirnika turbiny praktycznie nie są smarowane, tak więc wchodzenie od razu na wysokie obroty i wciskanie pedału gazu w podłogę to początek końca Twojego turbodoładowania. Dopóki więc silnik nie osiągnie odpowiedniej temperatury, nie przekraczaj 3000 obr./min.

Podobnie jest w sytuacji wyłączania jednostki napędowej, szczególnie po szybkiej jeździe. Wirnik turbiny potrzebuje kilkudziesięciu sekund na schłodzenie. Zgaszenie silnika od razu sprawi, że natychmiast zostanie przerwany dopływ oleju do urządzenia i pozostawienie jego pozostałości w rozgrzanej turbosprężarce. W ten sposób powstanie osad, który ograniczy drożność kanałów oraz zniszczy łożysko ślizgowe.

Życiodajne powietrze

Dla turbiny, jak i człowieka, ważne jest oddychanie dobrym powietrzem. Dlatego też trzeba pamiętać o systematycznej wymianie filtrów powietrza. Pozwalają one zmniejszyć zużycie paliwa, a także uniemożliwiają zanieczyszczeniom przedostanie się z zewnątrz do układu dolotowego. Nawet kilka ziarenek piasku jest w stanie uszkodzić delikatny wirnik turbiny. Podobnie jest w przypadku filtra oleju, który dba o czystość środka smarnego dostarczanego do układu napędowego samochodu.

Zniżka na części samochodowe

Opublikowane przez Daniel Bień

Jeden komentarz

  1. Czyli nawet w przypadku turbosprężarki sprawdza się to, by nie oszczędzać na oleju i do silnika wlewać odpowiedniej jakości specyfik. Najlepiej w tym wszystkim kierować się zaleceniami producenta i według tego dobierać olej silnikowy. Jak wspomniane zostało w artykule, kultura jazdy też swoje robi – dodałbym do tego, by, w miarę możliwości, po odpaleniu silnika odczekać te kilkadziesiąt sekund, by olej został rozprowadzony po całym układzie. Minuta nikogo nie zbawi, silnikowi i wszystkim elementom jednak może znacząco wydłużyć życie.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *