Aplikacja mobilna Ucando

Spadający zimą zasięg samochodów elektrycznych to fakt. Dowiedli tego m.in. Norwegowie, przeprowadzając serię testów i badań odnośnie tego, jak radzą sobie auta elektryczne w trudnych warunkach zimowych. Jak się okazuje, mniejszy zasięg samochodów napędzanych prądem to w zasadzie jedyny ich mankament w zimie.

Norweska mekka elektromobilności

Choć ostatnimi laty zima w Polsce nie przypomina pod żadnym względem tej sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat z temperaturami dochodzącymi do minus 20 stopni Celsjusza i obficie padającym śniegiem, to nadal jest to okres niezwykle wymagający i trudny dla samochodów z silnikami spalinowymi, a co dopiero dla pojazdów elektrycznych.

Norwegowie sprawdzili, jak w trudnych warunkach zimowych radzi sobie 20 najpopularniejszych modeli samochodów napędzanych prądem. Co jak co, ale na kwestiach elektromobilności Norwegowie znają się jak nikt inny i można im w tej dziedzinie w pełni zaufać. Tylko w 2020 roku sprzedano tam więcej nowych aut elektrycznych niż spalinowych, a elektryfikacja transportu rozpoczęła się w Norwegii 25 lat temu. Również zima w Skandynawii bardziej ją przypomina w realnych warunkach niż u nas.

W oparciu o wyniki badań, Norwegowie doszli do konkluzji, że koncerny samochodowe wypuszczające na rynek auta elektryczne, powinny podawać w specyfikacji pojazdów dwa zasięgi: letni oraz zimowy. Obecnie podawane są wyłącznie dane z testu WLTP (Worldwide Harmonized Light-Duty Vehicles Test Procedure – Światowe Zharmonizowane Procedury Badań Pojazdów Lekkich), obowiązującego od 2018 roku. Test WL TP z założenia ma ukazać realne warunki jazdy, również w szerszym zakresie temperatur. Jednak testy nie są przeprowadzane zimą! Dlatego też nie ma miarodajnych danych odnośnie rozbieżności w zasięgach, porównując jazdę w lecie oraz w warunkach zimowych.

Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń

Testy, jakie przeprowadziła Norweska Federacja Samochodowa (NAF) na początku 2020 roku, dotyczyły przede wszystkim jazdy pojazdami elektrycznymi w warunkach zimowych oraz ich szybkiego ładowania w trasie.

Samochody elektryczne przetestowano również podczas jazdy po mieście, po drogach lokalnych i autostradach (z prędkością do 110 km/h). Wjeżdżano nimi także na wzniesienia. Co istotne, wyposażenie aut dedykowanych na rynek norweski bardzo często różni się od tego dostępnego w Europie. Takie zimowe rozwiązania, jak pompy ciepła czy dodatkowa powłoka chroniąca baterię przed wychodzeniem i przegrzaniem są w norweskich autach na porządku dziennym. W Polsce opcje raczej niedostępne.

Testy przeprowadzone przez Norwegów wykazały ogromne różnice pomiędzy poszczególnymi samochodami biorącymi udział w badaniach. Średnio zasięg aut spadł o 18,5 proc. w porównaniu z warunkami uśrednionymi. Podobnie będzie w Polsce. Udowodniono zatem, że ujemne temperatury wpływają bezpośrednio na zasięg elektrycznego samochodu. Również testy zarówno dziennikarzy, jak i wyspecjalizowanych firm w Polsce wykazały, że w temperaturach poniżej 10°C zasięgi aut elektrycznych częściowo maleją.

Czy zatem mniejszy zasięg auta elektrycznego zimą jest normalny? Tak.

Dlaczego zasięg elektryka spada zimą?

Samochód elektryczny nieposiadający silnika spalinowego, jest pozbawiony ciepła, które on generuje. Elektryczne jednostki napędowe kręcą się bardzo wysoko, jednak w środku, mówiąc kolokwialnie, nic nie płonie. Nie ma więc naturalnie wytwarzanego ciepła, jako ubocznego efektu pracy spalinowej jednostki napędowej. W samochodach z silnikami benzynowymi oraz wysokoprężnymi to ciepło, którego jest w nadmiarze, wykorzystywane jest do ogrzewania w zimie m.in. kabiny pasażerskiej. Samochody elektryczne muszą radzić sobie inaczej.

Dlaczego zasięg elektryka spada zimą?

Elektryki poświęcają dużo energii do nagrzania wnętrza auta. Modele posiadające pompy ciepła mają łatwiejsze zadanie, ponieważ samo to rozwiązania zużywa niewiele energii, dzięki czemu samochód może lepiej zarządzać ciepłem wytworzonym w obrębie akumulatorów. Zużycie mniejsze ilości energii na ogrzewanie, powinno się przełożyć na mniejszą utratę zasięgu.

Problemy z ładowaniem?

Według badań, większość właścicieli i użytkowników aut elektrycznych twierdzi, że problemy z ładowaniem podczas trudnych warunków zimowych zdarzają się bardzo rzadko. O tego typu problemach wspomina zaledwie 7 proc. kierowców, którzy użytkowali samochód elektryczny zimą. Zdecydowana większość właścicieli „elektryków” nie miała żadnych problemów z ładowaniem.

Jak przebiega szybkie ładowanie na mrozie? Część pojazdów zazwyczaj potrzebowała chwili na rozgrzanie baterii na tyle, aby mogła ona przyjąć ładowanie z pełną mocą. Baterie były ładowane w zakresie od 10 do 80 proc. W takich przypadkach jednak porównania są bardzo trudne, ponieważ moc, z jaką bateria może być ładowana, jest uzależniona od kilku czynników – mocy ładowarki pokładowej, konfiguracji BMS (Battery Managment System), możliwości wygrzania baterii przed podłączeniem do samochodu urządzenia DC oraz mocy samej stacji ładowania.

Praktyczne wskazówki, jak jeździć samochodem elektrycznym w zimie, aby zwiększyć jego zasięgi:

  • ogrzać samochód przed jazdą (np. za pomocą aplikacji)
  • nie ładować szybko zimnego pojazdu, lepiej ładować wolno np. w ciągu nocy lub dzień wcześniej
  • uruchomić ogrzewanie podczas ładowania auta (może to odrobinę wydłużyć czas ładowania)
  • poruszać się po mieście z jednym pedałem (maksymalne wykorzystanie rekuperacji)
  • wykorzystać podgrzewanie kierownicy i fotela kierowcy, zamiast wygrzewać całą kabinę pasażerską, o ile podróżujemy w pojedynkę
  • napompować opony (właściwe ciśnienie ogumienia zmniejsza opory toczenia, a tym samym pobór energii)
  • dostosowywać i modyfikować styl jazdy w zależności od warunków panujących na zewnątrz
Zniżka na części samochodowe

Opublikowane przez Grzegorz Kinczewski

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.